Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki

Poezja Danuty Świerzewskiej

W życiu są zawirowania

a w nich są też ścieżki do prostowania.

 

Wszystko co napisałam dedykuję

mojej wnuczce Kingusi

Danuta Świerzewska

 

 

[BRAK TYTUŁU]

 

Chcesz mieć uśmiech na swej twarzy,

to weź udział w święcie kaszy.

Kasza manna, jaglana, jęczmienna

każda w smaku jest odmienna,

 

Kiedy nią się delektujesz

kaszy smak różny poczujesz.

Bukiet przypraw do niem dany

i smak potraw – jak wyczarowany

 

kasza różne ma odmiany

i smak każdy jest nam znany

Najważniejsze są tu błonniki

o zdrowiu świadczą tu wyniki

 

Rozum zawsze Ci to powie

jedz kasze na dobre zdrowie

A jak owa nam smakuje

podniebienie, każde czuje!

 

Święto kaszy – relaksuje

każdy tu się dobrze czuje.

Znajdziesz coś tu tradycyjnego

wszak to święto dla każdego.

 

Niech więc kasza siły wzmacnia

dla niej dzisiaj jest owacja!

Dziś dla wszystkich Pan i Panów

święto swoje ma Kasza - mów

 

 

[BRAK TYTUŁU]

 

Zima – grudzień – to jest ten czas,

kiedy Mikołaj i świąteczny kiermasz

Iluminacje – jak cudowne sny

tworzą nastrój i magiczne dni.

W naszej Ojczyźnie – to jest ten czas,

który łączy – nie dzieli nas.

Bo Bóg się rodzi, dla wszystkich ludzi

choć wiadomo – że polityka ludzi skłuci.

W Suchedniowie – kobiety niczym kwiaty

dają emocje, tworzą klimaty.

I z prostych rzeczy, robią coś wyjątkowego

dla otoczenia, lub kogoś bliskiego.

To my kobiety, tutejsze emerytki,

tniemy karteczki, wstążki, plączemy nitki.

Nie liczymy na oklaski, ani owacje

z własnej pracy, mamy satysfakcję.

Kiermasz świąteczny jest już gotowy

na ten okres bożonarodzeniowy.

Dla ludzi starszych – to miłe wspomnienia

a młodym, może spełnią się marzenia.

 

 

KIM JA JESTEM?

 

Kim ja jestem,

nie wiem sama.

Jakim słowem albo gestem

odpowiedzieć na pytania.

 

Samej sobie, je zadaje -

odpowiedzi, nie ma na nie

Trudno swą opinię zmieścić

kiedy inni dookoła

różnie mogą mnie określić

Więc kim jestem?

 

Kto przeczyta moje wiersze

pewnie ma opinie pierwsze

może trochę rozczaruje,

albo bardzo intryguje.

Kim ja jestem?

 

 

W BIEGU!

 

Życie to przecież jest przemijanie

radość i szczęście bywają łapane.

Niech niosą spokój, pogodę ducha

i dadzą uśmiech „od ucha – do ucha”.

 

 

PRZEDWIOŚNIE

 

W sercu robi się radośniej

bo na dworze już przedwiośnie.

Wszystko się do życia budzi,

i weselej jest wśród ludzi.

 

Słychać ptaków już śpiewanie

to jest wiosny powitanie,

Chociaż gołe drzewa straszą,

one też o wiośnie marzą.

 

Wyciągają swe konary

by w słoneczki się ogrzały

jak wyrosną na nich liście,

będą piękne oczywiście.

 

Kiedy kwiat wzbogaci szaty

dumne będą jak przed laty.

Będą stały, niczym domy,

i zachwycą świat nasz mały.

 

Teraz smutne, gołe gałązki

bo rankiem zimne przymrozki,

wiatr w nich silny powieje,

lecz z tego słonko się śmieje

 

bo ogrzewa, coraz cieplej,

więc wietrze szalej sobie i wiej

osusz ziemię z wody, z błota,

taka twoja jest robota.

 

Aby zmienić ten świat szary,

wiosna wniesie swoje czary

i ubierze wszystko ładnie

w zieleń, w kwiaty O! już pachnie.

 

Bazie błyszczą na wierzbinie

czasem śnieg jeszcze poprószy,

zapominaj już o zimie

ta końcówka nikogo już nie wzruszy

 

Chociaż nocą jeszcze mroźnie

to jest pewne – jest przedwiośnie

Wiosna wkrótce tu zawita

jest to pora znakomita

 

Może wieje w nas optymizm

zagoi rany nie zostawiając blizn

A trud życia nasz codzienny

wyda nam się nawet piękny.

 

 

MARZENIA DZIECI

 

Kiedy córciu dzieckiem byłaś

krasnoludki są – mówiłaś.

Stworzył je fantazji świat

chociaż w życiu jest ich brak.

 

Czasem nawet o nich śniłaś

i tak często ich prosiłaś

by Cię kiedyś odwiedziły -

pewnie kiedyś się zjawiły.

 

Kiedy córciu dorastałaś

o krasnoludkach zapomniałaś

Inne życie, inny świat

miejsca dla nich jest już brak.

 

Nie potrzebne krasnoludki

to nauka, to robótki.

Życie Ci wymogi stawia

już nie sama trwa zabawa.

 

Kiedy córko będziesz mamą,

to krasnale znów się zjawią

Będą cieszyć twą dziecinkę,

dając szczęścia odrobinkę.

 

Wszystkie dzieci pokolenia

mają własne te złudzenia,

że krasnale są na świecie

wierzy każde małe dziecię.

 

 

ZAGUBIENIE

 

Poplątały się myśli moje...

Zagubiły się również i słowa

Czas mi przyszłość nową zakreśli

czy jej sprostać jestem gotowa.

 

O tym wszystkim pewnie się dowiem

wciąż nie może być szaro i smutno,

mam nadzieje że kiedyś powiem

dobrze, że trwało to krótko.

 

Łzę ostatnią wycieram rękawem

smutki moje zostaną za rogiem,

wszystko zmieni się pewnie niebawem

ruszam dalej, krok za krokiem.

 

 

OCZEKIWANIE

 

Czekamy razem na maleństwo

z niecierpliwością coraz większą.

Cóż będzie to za kruszynka!

Chłopiec czy dziewczynka

 

A tu wciąż rośnie brzuszek

jaki w nim tkwi kłębuszek

już nie „fasolka” mała

lecz dynia okazała.

Ciekawość nas wszystkich nurtuje

kiedy się mała wykluje

bo tylko kopie kręci się

już niedługo, ja to wiem.

 

Skarbie! Jeszcze Ciebie nie mamy

lecz tak bardzo, bardzo kochamy

Radość trwa w sercu, również i trwa

a j się zwracam do Pana Boga.

 

Pobłogosław Panie, to dziecię małe

daj zdrowie, rozum, kochające serce

by szło przez życie radosne całe

pod opieką anioła Stróża

 

 

WCZORAJ

 

A jeszcze wczoraj tak młode ciało

tak bardzo wszystko cieszyło mnie

A jeszcze wczoraj, żyć tak się chciało

I sił starczało nawet za dwie

 

Cieszyła wiosna, i kwiatek polny

Ptaszka śpiew i żabi rechot

Kołyszący łan i wiatr swawolny

majowej burzy potężny grzmot.

 

Miła była też jesienna szaruga,

I silny wiatr co w polu wył

Płynąca kałuży rozlana struga

I mróz co nocą się skrzył.

 

Dziś sił za mało i czasu też

Krzyż zgięty do ziemi się chyli,

Nie zdołasz wiele, już o tym wiesz

Kalendarz się nie pomyli.

 

Otwartą księgą jest nasze życie

Pisane każdym przeżytym dniem.

Nie cofnę tego, co było o świcie

Spokojem będzie, czy też złym snem.

 

Kolejną datę dyktuję życie

nadzieje moje zagubione,

szczęście, bogactwo na to nie liczę

marzenia też nie spełnione.

 

Szara codzienność rozlana wokół

Odejdę więc cicho i skromnie

Myśli, pragnienia, poginą w mroku

Łzę może otrze ktoś po mnie.

 

 

PAPIEROWA 2 ROCZNICA

 

Czas swe godziny stale odmierza

dni mają różne też barwy

W twoim małżeństwie 2 rocznica

a miało być wszystko na żarty

 

Otwartą księgą jest nasze życie

pisane każdym przeżytym dniem

i tajemnice dochowa skrycie

Więc czyń je perłą a nie złym snem.

 

Na każdej stronie niechaj się znajdzie

trochę radości, nie szare dni.

Miłość szacunek te też się odnajdzie

i niech nie płyną w nich gorzkie łzy

 

bo masz przy sobie drugie serce

serce, co z twoim czasami bije.

Chociaż potrzeba jest dużo więcej

tak na papierach wspólnie się żyje.

 

 

PRZYSZŁA JESIEŃ

 

Tkwimy teraz w ramionach jesieni...

przyszła tu do nas i wszystko zmieni.

Liście spadają, na szare trawy

nie kuszą wcale ich dla zabawy.

 

Pusto bez kwiatków, brak też zieleni

w mgliste poranki my otuleni.

Króluje kolor brązowo – szary

i z wiatrem tańczą nagie konary.

 

I to pytanie – czy będzie słońce

za oknem deszcz, wiatry wiejące.

Ciemne niebo – z szarymi chmurami

i zimne ranki często z przymrozkami.

 

Nie żaden powód to do radości

skoro wokoło tyle szarości.

Letnie wspomnienia – czy nas ogrzeją

wodę otuchy w serca nam wleję.

 

Nadchodząca zima i jesienny chłód

Nich nie zamienią serca nasze w lód

Bo trochę ciepła w mojej rodzinie

będzie pomocą w każdej godzinie

 

Niech się uniesie, niech się rozpłynie

Miłość pokona wszystko co wróg

Szara codzienność tak szybko zginie

oświeci każdą z kolejnych dróg.

 

 

MŁODOŚĆ

 

Młodość zawsze jest burzliwa

i nie taka znowu tkliwa,

wszystko pragnie atakować

sił, zapału nie marnować

 

kiedy ma się naście lat

chce się poznać cały świat,

każdą nowość się przyjmuje

ze zwyczajów, też żartuje

 

Che wysoko wzlecieć w górę

nawet ręką dostać chmurę.

I dokonać różnych rzeczy,

chociaż rozum często przeczy.

 

 

DZIEŃ DZIECKA

 

Słońce pięknie dzisiaj świeci,

każdy kwiat jest okazały

Bo to dzisiaj święto dzieci

to dzień musi być wspaniały

 

Mamy wcale dziś nie krzyczą

tylko patrzą czule, mile

i tak ładnie dzieciom życzą

aby trwały dobre chwile

 

By ta radość z wami rosła,

i dzień każdy był szczęśliwy.

Przyszłość troski nie przyniosła

a dzień, każdy bardzo miły.

 

 

O CZYM?

 

O czym mam pisać listy?

Przecież myśli są razem,

to jakieś czary zawisły

to tylko walka jest z czasem.

 

O czym wiersze układać?

Kiedy brakuje natchnienia.

W locie myśli wyłapać!

By z nich ułożyć wspomnienia.

 

Napisać coś radosnego

by gardła ból nie dławił

Nie mam tematu takiego

by uśmiech się nagle pojawił

 

Napiszę coś o codzienności

tu różne godziny płynną

w świetle jest tyle radości

a w mroku gdzieś one giną.

 

Bo takie to życie człowieka

wplata nas w niespodzianki

Zmęczona opada powieka

by dać nam nowe poranki

 

kręcimy się jak na karuzeli

wśród niedostatków o braków

od niedzieli do niedzieli

prze wszystkie pory roku.

 

Życie składa się z drobiazgów

trzeba go dobrze ułożyć

by nabrało sensu i blasku

i atmosferę dobrą też stworzyć

 

Znaleźć miłość oraz wiarę

i przytulny ciepły kąt

Wszystko ubrać to w korale

i mieć dobry stały ląd.

 

Czy się uda to zagadka?

Nie wiadomo co i jak?

Nam tak szybko lecą latka

i nadziei często brak.

 

Jak masz dobrą układankę

to nie szkoda nawet sił

życie traktuj jak zabawę

i z uśmiechem zawsze żyj.

 

 

DROGI

 

Drogi człowieka są nie znane

Drogi i ścieżki są poplątane

I jak wyznaczyć właściwy szlak

gdy drogowskazu jest często brak.

 

Czy iść przed siebie polną scieżyną

porośniętą nikłą rośliną

Czy podążać tą brukowaną

od dzieciństwa pewną i znaną

 

Czy na asfalcie postawić nogi

myśląc że to są właściwe drogi

i iść przed siebie, gdzie wzrok prowadzi?

Ślepe ulice i ciemne zauki zawodzi

 

Ta kamienista, ta wyboista

może to droga, sercu jest bliska,

którą dość możesz do swego celu

spotkać przyjaciół na niej wielu.

 

Tak zadumany zmieniasz swe drogi

napotykając na różne progi

I tak nie pewnie stąpasz wśród dróg

podejmując kolejny trud.

 

Nie idź na oślep – nie mając celu

bo zabłądzisz w tej drodze wieku

Odpocznij sobie, opatrz odciski

bo może koniec tej drogi bliski.

 

Na horyzoncie widać już znak

którego w drodze, wciąż było brak

I już nie pewne będą twe losy

zobaczysz słońce z nim ludzi głosy.

 

 

FIGURKI KRASNALI

 

Przyjechały ze mną aż z Władysławowa

Przywiozłam je ze sobą do Suchedniowa

Krasnale turyści, bo mają plecaki

i ogromne brody, to są ich znaki.

 

Jak i ja znad morza przywiozły wspomnienia

Widok fal rozbujanych o brzeg i mewy skrzeczenie

Plaże na piasku rozgrzane słońcem

i wiatr wiejący chłodem, lub gorącem.

 

W pamięci zostały nam szumiące fale

zapach ryb smażonych z bursztynów korale

 

I niebo połączone z wodą na horyzoncie

zdjęcia, w nich zatrzymała się chwilka

Kiedy tak spokojnie i dobrze mi było,

inaczej oddychałam, beztrosko się żyło.

 

Krasnale stoją teraz w kwietniku

opowiedz im im świętokrzyskim polny koniku

Ty skaczesz dużo, tak wiele słyszałeś

przeróżnych opowieści pewnie wysłuchałeś.

 

Tu kwiaty pachną i siano suszone

w mglę woda i lasy są często wtulone

Można tutaj spotkać przeróżne przygody

Szumią stare drzewa a nie fale wody.

 

Krasnale już wiedzą, jak każdego ranka

śpiew ptaków budzi, do snu śpiewana kołysanka

jak komary natrętnie gryzą wieczorami

Pochować się mogą pomiędzy kwiatami.

 

Pomyślcie krasnale, czy tu zostaniecie

czy dalej wędrować będziecie po świecie

To decyzja wasza, świat jak wielki kram.

A ja tu zostaję, tu rodzinę mam.

 

 

JESIEŃ

 

Jesień jest jak samotność,

chmury ciężkie i szaro na dworze

Życie w niej przynosi skromność

Trudno żyć w takim kolorze

 

Drzewa płaczące i mokre,

w ramiona mgieł objęte

nagie stoją, niczym chora

przypominają posągi święte.

 

Wiatr wyje z deszczem nad nimi

też smutną ma rzeczywistość

o lecie, o słońcu wciąż śnimy

tu lepiej się przecież spełnimy

 

Jak patrzeć na świat przez okno,

gdy krople po szybach spływają

a wkoło smętnie i mokro

nadzieję nam odbierają.

 

Cóż zrobić?

Przytulić do siebie trzeba

co w sercu zostało miłe

popatrzeć na błękit nieba,

i zbierać na nowo siłę.

 

 

TAK BARDZO BYM JESZCZE CHCIAŁA

 

Tak bardzo bym jeszcze chciała,

mieć w życiu trochę radości

bym jeszcze od losu dostała,

przeżycia z czasów młodości

 

Jak mnie tuliłeś do siebie

mówiąc – tak dobrze nam razem

słuchałam i wierzyłam w Ciebie

wszystko zmieniło się z czasem

 

Żyjemy tak obok siebie

patrzymy na siebie podobno,

nie ma już mnie, ani Ciebie,

jesteśmy ciągle razem, ale osobno.

 

Dlaczego tak się stało?

Radość i miłość w była.

Dzisiaj wszystkiego tak mało?

Czy miłość się gdzieś ulotniła.

 

Zostały pretensje i żale

co w życiu się gromadziły.

To one przechyliły szale,

i radość nam w sercach zniszczyły.

 

Tak bardzo jeszcze bym chciała

byś wziął mnie w swoje ramiona,

bo miłość nie odleciała, została,

ja czekam ciągle twa żona.

 

Czy spełnią się moje marzenia

poczuję się znowu szczęśliwą

Czy to realne pragnienia?

Niech stanie się to nawet chwilą.

 

Może znów doda mi siły,

uwierzę – że wszystko znów piękne

Czas będzie i dla mnie miły

Po życie nowe znów sięgnę

 

Tak mało – nie wiele mi trzeba,

by wzniecić na nowo iskierki

Miłość wiatry potrzeba

i gorycz zamienić na cukierki

 

Jestem i będę przy tobie,

do ostatniego tchnienia,

Nie obiecuje nic sobie,

bo czasem są dobre marzenia.

 

A mogło tok pięknie być

Można otrzymać tak wiele

o ile łatwiej jest wtedy żyć

gdy nawet są puste portfele.

 

A miało tak pięknie być

bo życie ma wiele uroku

Czy złapię ten oddech jak śnić

bo ciągle trwam jakby w półmroku

 

 

DWA CIENIE PO ROZSTANIU

 

Ja i Ty jesteśmy obok siebie

żyjemy tak jak dwa cienie

Ty mnie nie widzisz nie widzisz, ja ciebie

nie już nie łączy, trwa zamroczenie

 

Drogi nam się rozeszły

chociaż mieliśmy ją wspólną

I na rozstajach przeszły,

na krętą linię podwójną.

 

Tu zgubiliśmy się całkiem

I celu wspólnego nie mamy

Iść nie możemy już razem,

bo drogi wspólnej nie znamy.

 

Dwa cienie już się nie widzą,

i głosu swego nie słyszą.

Serc im brakuje, więc zgodnie

upajają się smutkiem i ciszą tchnie

 

Cienie nie mają oczu,

i pustką wypchane wnętrze.

Nie słyszą szlochu ni płaczu

Nie bije im radośnie serce.

 

Wchodzimy sobie pod nogi

obijając się o siebie,

I już nie będzie tej drogi

co zbliży je do siebie.

 

Bo cienie są tylko cieniami

odbijają się jak wszystko w lustrze,

I chodzą za ludzkimi postaciami

nie wiedząc nic o jutrze

Cienie nie mają serca

Cienie nie mają duszy

Nie mają na miłość miejsca

Nic nigdy cieni nie wzruszy.

 

 

NIESPODZIEWANY GOŚĆ

 

Przyszła do Ciebie niespodziewanie,

wzięła na siebie piękne ubranie

Spojrzała tylko w głąb twojej duszy,

i serca tchnieniem lekko poruszy

 

Zwiewna jak woda na wietrze

zająć chce w sercu twym miejsce

i tu zamieszkać, tak jak w pałacu

nie zajmując za wiele placu.

 

Przyniesie radość i podbuduje

i swoim wdziękiem Ciebie oczaruje

Ta dama jeszcze jest Ci nie znana

ale miłością jest nazywana

 

Czy ty ją przyjmiesz – to pytanie?

Odpowiedzi są teraz Tobie nie znane

Radosna dam ma tę nadzieję

że przy tobie rozkwitnie i się ogrzeje

 

 

ZNAK ZAPYTANIA

 

Kim chcesz zostać ma kochana

wolną, nie zależną i sama być z rana

Czy też być, tuż przy boku Pana

siadać sobie razem do konsumowania

 

Stać się zależną od jego kaprysów i woli

czuć odpowiedzialność, nawet jak coś boli

Stracić swoją wolność w uścisku faceta

czy też potrzeba znajomości feta

 

 

Decyzja jest trudna, dlatego potrzeba

kubła zimnej wody i kromeczki chleba

aby strawić dobrze, to wszystko z rozmysłem

dokonać wyboru, co sercu jest bliższe.

 

 

TO JEST COŚ

 

Jest takie słowo z kilku literek

powstaje nagle z małych iskierek

działa magicznie w życiu człowieka

i wiele lat na nie się czeka

 

W rożnych językach jest powtarzane

wielkie ma znaczenie, kiedy wysłuchane

Nie ważny wiek, wykształcenie, stanowisko

uroda, majętność, kiedy jest tak blisko

 

Wszystko się zmienia, kiedy jest przy tobie

wspiera cię, siły zbierasz w sobie.

Czujesz się inaczej i cała w emocji

jakbyś dostała szczęśćcie w promocji

 

Wlew też nadzieję i wzmacnia duchowo

co dzień do życia budzisz się na nowo,

dodaje zapachu i barw z całej tęczy

życie jest ciekawe, wcale cię nie męczy

 

Ona jest podporą, budulcem i siłą

każda godzina życia jest miłą

taką moc posiada, gdy już oczaruje

że wady giną, kiedy ją się czuję

 

Gotowa wtedy jesteś do wszystkiego,

nie ma na świecie nic mocniejszego,

znosi wtedy dzielnie kłopoty i bóle

kiedy do Ciebie przytula się czule.

 

Czujesz wtedy zmiany, życie odmienione

choć wszystkie marzenia nie są spełnione

To coś tkwi, iskrzy, spokój błogi wlewa

płomyczek powstaje i bardziej dojrzewa

 

Jeżeli w sobie masz takie coś

iskierki płoną, nie masz ich dość,

Ogrzewasz się płomykiem całej radości

to już jest droga prawdziwej miłości

 

Miłość jak zaiskrzy nie do ugaszenia

i ten płomyk z niej nie jest do stracenia

bieguny magnesu, wtedy to działają

i do siebie serca się przyciągają.

 

 

ŻYWNOŚĆ

 

Korzystaj zawsze ze zdrowej żywności

nie doznasz w życiu dolegliwości,

bo zdrowe ciało i zdrowy duch,

smukła sylwetka i płaski brzuch

 

Nie spowoduje żadnego stresu,

i jest gwarancją, dobrego okresu.

Ekologia, żywność, to w sobie ma

że co dobre, zawsze nam da.

 

Żywnością zdrową się delektujesz

i jak wspaniale przy tym się czujesz,

wiedząc że nigdy żadna nadwaga

nie będzie męczyć Ciebie jak zgaga.

 

W zdrowej żywności wszelkie błonniki

nie rujnują zdrowia, jak szkodniki

W każdej potrawie witamin skład

dać może życia nawet sto lat.

 

 

POWIAT WIOSNY

 

Wiosna, wiosna znów wróciła

wszędzie niosąc zmiany,

ze snu wszystko obudziła

czy widzisz kochany?

 

Nie jest smutno, już nikomu

bo z nią radość powróciła,

źle samemu tylko w domu,

kto w nim wciąż przebywa.

 

Życie w lato się rozwija,

gdzie tylko spojrzeć

choć czas nam tak szybko mija

wiosną musisz dojrzeć

 

I w natchnieniu romantycznym

jako wiatru ciepły powiew

stać się trochę też lirycznym

i zostawić smutek, gniew.

 

Łatwiej wtedy będzie żyć,

piękny będzie, każdy dzień.

Tylko inny też być

zło odchodzi jak zły sen

 

 

CO SIĘ STAŁO

 

Coś zrobiłeś z tą miłością

którą ja Ci dałam?

Wszak przyjąłeś ją z radością

przecież to widziałam.

 

Dziś po tylu wspólnych latach

czy ją choć pamiętasz

po złych i po dobrych latach

pokazujesz swą prawdziwą twarz.

 

Czy z miłości coś zostało

która nas łączyła,

i cóż tobie wszystko dało

kiedy się skończyła.

 

Czy Ci łatwiej teraz żyć

kiedy już zniszczona

Czy też lepiej razem być,

trzymać ją w ramionach.

 

 

BABCIA

 

Babcia to sercu bliskie słowo

Babcia to wyciągnięte ręce

Babcia to czas spędzony błogo

Babcia to radość jak w piosence

 

Czy ktoś potrafi lepiej?

Jak babci opowiadać

i masz kłopotów mniej

gdy problem twój będzie znać

 

 

[BEZ TYTUŁU]

 

W moim kraju w dni sierpniowe

rozsiano tu ziarno nowe

które jako „Solidarność” zwane

miało być tu kodowane

 

Radość w kraju zaistniała

że roślina chociaż mała,

sił do życia tu nabiera

i w kolory się ubiera.

 

Na to patrzą zaś bogaci,

że to czerwień kolor traci

i żarliwie obradują,

nad roślinką się buntują.

 

Gdy instrukcje już zdobyli

bo roślinkę tę niszczyli

i czerwienią znów zalśniło

chociaż wcale nie jest miło.

 

Ni dla oczu, ni dla rąk

a jej tyle jest tu wkrąg

Lud roślinkę swą pamięta

choć niszczona i przeklęta.

 

Korzeń w ziemi zostawiła,

i otuchę w nam wszczepiła

Do niej myśli się kieruje

i z czerwieni wciąż żaruje

 

O ratunek dzisiaj woła

przeżyć sama, tu nie zdoła

choć na nowo wciąż deptana

ciągle jest pielęgnowana

 

Ludu pracy – czas nastaje

ta roślinka tu zostaje,

z robotniczych serc i rąk

przecież czerpie ona sok.

 

 

W JESIENNYM SŁOŃCU

 

W jesiennym słońcu

liście spadają

tyle nastroju

wokoło dają.

 

Wówczas to inna

posiadam duszę

i byle czym

jakoś się wzruszę.

 

Wszystko dokoła,

tak się zmieniło

a serce moje

niespokojnie zabiło

 

I smutku wcale,

nic już nie czuje

bo jesień pięknie,

wszędzie czaruję.

 

W jesiennym słońcu

ruszam do lasu

Aby popatrzeć

jak z biegiem czasu,

 

Życie przyrodzie

inne nadaje

na polach, w wodzie

inne się staje

 

Cisza wokoło,

tylko panuje

i sen zimowy,

długi szykuje.

 

W jesiennym słońcu

czas nie ciemnieje

chociaż i wiater

zmniejszy wieje.

 

Czasem przymrozek

z nami się wita.

W jesiennym słońcu

mgła nawet znika.

 

 

POLSKA JESIEŃ

 

Jesień tu przyszła, choć nie proszona

wszystko objęła w swoje ramiona

I babie lato w darze wręczyła,

liście na drzewach w brąz zamieniła

 

Choć bym nie chciała, lubić ją muszę

gdy złote liście, nogami kruszę.

Ten czas bajecznie tak malowany

musi być także, przecież kochany.

 

Chociaż deszcze nam z nieba spada

i w swym szumie opowiada

Tak mimo woli, troski odchodzą

trudną codzienność naszą łagodzą .

 

A kiedy zima śniegu poprószy

niejedno serce, nasze się wzruszy.

Myślami sięgnie do tych wspomnień

piękna była, ta polska jesień.

 

 

REFLKSJA

 

Pomyśl miły, co się stało?

Jakie tutaj zaszły zmiany

wciąż nas od siebie coś oddalało

a ty nie jesteś już tak kochany.

 

A tak pięknie się zabiło,

to co jest miłością zwane.

Tylko z czasem się zgasiło,

przez nas źle pielęgnowane.

 

Dziś tak trudno to odnowić

gdy z serc naszych jest wyrwane

i nie czas już o tym mówić

kiedy oczy zapłakane.

 

Twe oczy cudne kiedyś kochane

koloru niebieskiego

Patrzyły na mnie w chwili rozstania

bez słów pytały „Dlaczego?”

 

 

WRACAJ

 

Wracaj do mnie z krańca świata

jeszcze dzisiaj, w środku lata.

Czas bez ciebie tak się dłuży

od tych ciągłych twych podróży.

 

Wracaj do mnie, jak prze laty,

przyjdź i przynieś jakieś kwiaty.

Przytul mocno a me dłonie

niech obejmą twoje skronie.

 

Serca, serca bicie czuje

czar nad nami zapanuje,

i ucałuj – a te chwile

niechaj trwają, długo, mile.

 

Tak tęsknota się rozpłynie

miłość trwa, ona nie zginie.

Tylko wracaj z ciągłych tras,

bo tak wiele łączy nas.

 

 

TĘSKNOTA

 

Wiosko moja, ty rodzinna

w której kiedyś żyłam,

jaka dzisiaj jesteś inna

kiedy dzieckiem byłam.

 

Piękna w tobie tyle było

zapach kwiatów się unosił

wszystko wkoło tak cieszyło

tak inaczej człowiek żył.

 

Drzewa w lesie nam szumiały,

rzeka wodą nas chłodziła

ptaki pięknie tak śpiewały,

ziemia plonem nie gardziła.

 

Cisza twoja i to piękno

już cię wiosko opuściły

Nastrój wszelki z ciebie zdjęto

bo krajobraz twój zmienili.

 

Już twej ciszy nie unosi

wiatr wiejący nad Mostkami.

Nazwę Zalew twoją głosi

a nie zapach nad łąkami.

 

Ludzi duża tam przybywa,

by wypocząć nad twą wodą,

i muzyka się rozpływa

upajając się pogodą.

 

Samochody i motory

tyle wniosły tu hałasu,

i na inne dzisiaj tory

bieg zmieniły twego czasu.

 

 

ŻNIWA

 

Zboże z zieleni złotem zalśniło

czas nadszedł ciężkiej pracy

Będzie znowu, w tym roku żniwo,

na pola spieszą Polacy.

 

Jedni na kombajn wielki siadają

i jada nimi na pola,

inni za kosy, tylko chwytają

by ściąć co dała rola.

 

A słońce wszystkie ciepłe promienie,

na kłosy ziarno zwróciło

by tylko jedno wspólne pragnienie,

wszystkich dziś w trudzie łączyło

 

By każdy kłos został skoszony

chociaż pot z czoła się leje,

krok ku dniom już zrobiony

niosąc nam lepszą nadzieję.

 

Chociaż na polach, wre ciągła praca

pot spływa i sił już nie ma.

Ziemia się ziarnem za to odpłaca

by nam na stole nie brakło chleba.

 

I kiedy kromkę chleba ukroisz

zamyśl się przy niej na chwilę

wdzięczności w sercu może się skłonisz

bo czas przy żniwie nie płyną mile.

 

 

PRACA ROLNIKA

 

Wiatr łanami zbóż faluje

zboże w kopach będzie stało.

Rolnik bez sił już pracuje

by się zebrać wszystko dało.

 

Kosy dźwięczą przy koszeniu

jak rozmaite tony skrzypiec,

i przy dziwnym serca drgnieniu,

żniwny mija lipiec.

 

We wsi każdej trwa muzyka,

maszyny i kosy

i przy pracy czas umyka,

w dól niosący żniwa głosy.

 

A przy pracy tchu brakuje,

słońce mocno grzeje z nieba.

Z plonem rolnik nie żartuje

by nie brakło go chleba.

 

 

GDZIE?

 

Gdzie te lata uleciały

gdy beztrosko tak się żyło.

Skąd ze sobą też zabrały

kiedy w rzece się brodziło.

 

Kiedy łąki są pachnące

kwiatów w wianki użyczały

a słoneczko tak gorące

ciało nasze opalały.

 

Gdzie te lata uleciały

gdyśmy dziećmi jeszcze byli,

troski, które nas spotkały

swojej mamie powierzyli.

A wakacje wśród drzew lasu,

gdy jagody się zbierało

i nie robiąc nic hałasu

śpiewem ptaków upajało.

 

Czemu wszystkie to zostało,

tak daleko już za nami,

z życiem nam się nie zebrało

więc tęsknimy za chwilami.

 

Gdy wesoło tak nam było,

dziś wspomnienia z dni zostały

kiedy dobrze nam się żyło

pod opieką taty, mamy.

 

 

W CIENIU

 

W pachnącym cieniu drzew

wsłuchani w ptaków śpiew,

usiądźmy dzisiaj razem

i wróćmy di tych zdarzeń.

 

Gdy serce mocno biło,

i wszystko tak cieszyło,

to pierwsze nasze spotkanie

w pamięci niech zostanie.

 

 

DLA MOJEJ MAMY

 

Moja mamo – dziś Dzień Matki

dzień do innych nie podobny.

Ja przynoszę ładne kwiatki

a Ty w wazon włóż ozdobny.

 

Tę wiązankę z sercem wręczam,

wdzięczność wielką mam dla Ciebie

i dziś mamo Cię zaręczam

zawsze rada twa w potrzebie.

 

Tak pomoże, poskutkuje

kiedy ciężko, kiedy źle

dobro zaraz wyczaruje,

bo je widzisz nawet w mgle.

 

Serce swoje podzieliłaś

by coś każde z niego miało

miejsce dzieciom zostawiłaś

gdy ich w domu przybywało.

 

Gdy synowa się zjawiła,

to jak dziecko ją przyjęłaś

by do serca się zmieściła,

miejsce zaraz jej robiłaś.

 

Kiedy wnucząt przybywało

to matczyne twoje serce

wszystkie razem pokochało

i martwiło się w rozterce.

 

Tak wokoło hojnie dajesz

tę miłość co nas łączy

i z radością się oddajesz

chociaż czasem to cię męczy.

 

Za tę miłość dziękujemy

za to serce nam oddane,

że tak dobrze się czujemy

zawsze chętnie tak wracamy.

 

Bo dom który nam stworzyłaś

zawsze w myślach zachowamy

tyle lat tu zostawiłaś

a nam dobrze jest u mamy.

 

Trudu wiele pokonałaś

by z nas byli jacyś ludzie

życia lekko ty nie brałaś,

szło opornie, jak po grudzie.

 

I przeszkody gdzieś zniknęły,

lecz marzenia nie spełnione

gdzieś daleko już zostały,

i dziś stały się spóźnione.

 

By to serce nam tak drogie

w goryczy nigdy nie tonęło

choć i dni są czasem srogie

zawsze prosta drogą mknęło.

 

 

[BEZ TYTUŁU]

 

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

ma taką siłę i tyle mocy,

że serca ludzkie co roku grają

Jurka Owsiaka zawsze wspierają.

 

Rozbrzmiewa w sercach i to dziś łączy

każdy kto chce, do niej dołączy.

I wielkie wtedy robi wrażenie,

bo daje sprzęty, ludziom leczenie.

 

Dziś w Suchedniowie w naszej Kuźnicy

na jubileuszowej orkiestry rocznicy

szlachetne serca, w orkiestrze grają

do puszek świątecznych pieniążki wpadają.

 

Grając w orkiestrze odkrywasz w sobie

że ktoś w potrzebie jest też przy tobie

i twoja pomoc właśnie go wspierasz

życie kolorów wtedy nabiera.

 

Bo serc ludzi są tak stworzone

i wrażliwością są wypełnione,

dlatego co roku słychać z nich akordy

i zawsze w orkiestrze są nowe rekordy.

 

I u nas w naszym Suchedniowie

są takie panie, również i panowie

że biorą udział w licytacji

odnosząc wiele w tym satysfakcji.

 

Grając więc serce dziś z całej mocy

bo to szlachetność właśnie z niej kroczy.

Dziś gra w ojczyźnie naszej rozbrzmiewa

i Suchedniów też się bawi i śpiewa.

 

 

[BEZ TYTUŁU]

 

Kto tu mieszka w Suchedniowie

umysł mu na pewno powie ,

że tu mała jest ojczyzna

taka bardzo sercu bliska.

 

Tu masz dom i swą rodzinę

raz weselszą, lub złą minę.

Tutaj spędzisz wiele czasu

w codzienności przywileje, lub trudności losu.

 

Suchedniów – małe w kraju to miasteczko

na mapie oznaczone jako kółeczko.

Dziś świętuje miasto jubileusz,

więc życzenia też mu złóż.

 

By się pięknie rozwijało

mieszkańcom dobrobytu, dużo dało

by nikt nie chodził tutaj smutny,

mówił, że czas jest tu nudny.

 

Piękna nasza jest miejscowość

i to prawda, to nie nowość.

Tu cię budzą śpiewem ptaki,

wiatrem się kołyszą maki.

Tutaj tyle jest zieleni

zalew co się w słońcu mieni,

tutaj spotkasz kaczki i łabędzie,

a one nie są przecież wszędzie.

 

Wiosną w lasach są przylaszczki

i nad wodą również ważki,

są wzniesienia i doliny

w lasach jagody, grzyby, maliny.

 

Każdego dnia – dzwon ciebie woła

na mszę zaprasza do kościoła.

Masz tu lekarzy, pocztę i kolej,

i urząd miasta, kino i sklepy nowe.

 

Tylko brakuje nam tu przemysłu

na dalsze życie, młodym pomysłu.

Masz pełny relaks, jak są pieniądze

w zimowy wieczór lub w lato gorące.

 

To nasze miasto, to jest Suchedniów

pełne nadziei, marzeń, i snów

szanuj swe miejsce, bo tu się żyje,

a z życiem wszystko w duszy się kryje.

 

Tu się wprowadzisz w nastrój poddany,

gdy sąsiadowi, mówisz dzień dobry.

Jeśli się nudzisz, energią służ

powstaje Rasa sześćdziesiąt plus.

 

 

NIE TRZEBA

 

I nie trzeba być poetą

aby widzieć, że jest mój.

Drzewa w zieleń się ubrały,

wiosną pachnie cały kraj.

 

Kwiaty na drzewach zalśniły

całe je wystroiły,

w łąki weszły nie proszone

te się stały odmienione.

 

I nie trzeba być poetą

aby widzieć piękny maj.

Ptaki w drzewach się schowały

koncertuje cały gaj.

 

Człowiek także się odmienia

gdy słoneczne już promienia

ciepłe szaty pociągały

wiosnę w sercach malowały.

I nie trzeba być poetą,

aby widzieć tkliwy maj,

jak się pary potworzyły

w sercach czują tylko raj.

 

Słońce z wiosną już wkroczyło

zamieszanie uczyniło.

I przyrodę człowiek widzi

z wad niczyich już nie szydzi.

 

I tak miło czas ucieka,

i rwie jak płynąca rzeka,

że nim człowiek się spostrzeże

ślad po maju nam zabierze.

 

 

NIE WIELE TRZEBA

 

Nie trzeba być poetą

by zobaczyć że jest maj

drzewa w liście się ubrały

w zieleni jest cały kraj.

 

I w odmianie tej zieleni

pierwszy kwiatek się rumieni.

Kiedy słonko zaświeciło

wszystko ze snu obudziło.

 

Uśmiechają się wesoło,

rozkwitając wciąż na nowo.

Słońce grzeje nas promieniach

wszystko zmienia, jednym tchnienia.

 

Nawet wiater już nie szkodzi

gdy się tak bez płaszcze chodzi,

zdrowiem tylko na nas rzuca.

 

Ptaki koncert piękny dają,

i nas wszystkich zapraszają,

aby wsłuchać się w te dźwięki

i zaniechać gdzieś czas udręki.

 

A sam człowiek tak się zmienia -

gdy poczuje maju tchnienia

cały smutek ulatuje

wszak przyroda zatrzymuje.

 

Ona tak się ku nam wdzięczy,

i człowieka nic nie męczy,

tylko życia sił nabiera

i przy zdrowiu się upiera.

 

I już w głowie mu amory,

nawet gdy jest trochę chory.

Księżyc tak go oczarował,

że się nagle zorientował,

 

że potrzeba bratnia dusza,

byle czym się jakoś wzrusza

gdy poczuje serca drgnienie,

jedno tylko ma pragnienie.

 

By we dwoje czas spędzali

wszystkie troski zaniedbali,

bo żyć się chce już na nowo

tak serdecznie, tak majowo.

 

 

MGŁA

 

Mgła coraz gęstsza, okrywa mnie wokół

i coraz ciemniej i trudniej jest żyć

To powietrze, ciężkie jak ołów

przygniata do ziemi i wyciska łzy.

 

Na sercu ciężko, w ustach gorzko

a na policzku, ścieka łza

co dla mnie słońcem, a co nadzieją

nie daj się się przygnieść, tak jak ja.

 

Przecież żyć trzeba, z tą nadzieją

że będzie dobrze choć nie jest łatwo.

Ciepłe przyjazne wiatry powieją

rozgonią mroki i ukażą światło.

 

Z duszą rozdartą tkwię w tej mgle,

ocieram łzę, zmęczoną skroń.

Gdzie trwam, na jawie czy we śnie,

może ktoś poda przyjazną dłoń.

 

Będzie silniejszy i tylko mój

odsłoni mi słońce na niebie,

i doda tlenu, doda też sił

i nie opuści w potrzebie.

 

 

JAK TO SIE STAŁO

 

Byłam u Ciebie dzisiaj w domu,

weszłam tam cicho i po kryjomu,

w domu twym cisza spokój trwa.

A ja szukam pokoi, O! Jest jeden, dwa.

 

W pierwszym pokoju twój mąż zaspany

w swoich poduchach śpi zagrzebany.

Nosem do ściany, zakryty po uszy

dobrze, że nie wyzionął tam duszy.

 

Śpi również siostra ma ukochana

dzisiaj jak zwykle, napracowana.

Sen jej powieki zmrużył dość wcześnie,

o czym ma siostra marz dziś we śnie.

 

Pewnie o domu pełnym radości,

o tym by było w nim dużo gości.

By rano wstając dzień był weselszy.

I od tych minionych, dużo pogodniejszy.

 

W drugim pokoju śpi twa dziewczynka

słodka, malutka twoja kruszynka,

w różowej sukni po łące we śnie biega

i szuka, gdzie jej kolega.

 

Śpiąc tak niewinnie uśmiecha się miło

cóż też Ci się promyczku przyśniło,

serce podobne masz skowronka

może usłysz dźwięk także dzwonka.

 

Chodzę tak sobie po waszym domu

chociaż tam weszłam dziś po kryjomu.

Na stole w kuchni jest bukiet róż

-wzięłam więc jedną no i cóż.

 

Jak to się stało – to jak zagadka

w sypialni mojej obok kwiatka

jest też zerwana różyczka mała.

Czyżby wraz ze mną dziś przyleciała.

 

Dwa tysiące kilometrów dzieli nas,

to ta zagadka w poranny czas.

 

 

KIEDY

 

Kiedy się śmiałaś ostatni raz

serdecznie od ucha – do ucha.

Kiedy nuciłaś sobie melodię

wiedząc, że ktoś cię słucha.

 

Kiedy wąchałaś kwiaty na łące -

widziałaś klucz ptaków na niebie.

Kiedy miałaś czas, aby pomóc

komuś w potrzebie.

 

Kiedy ulepiłaś ze śniegu bałwana

i na saneczkach pędziłaś z górki.

Kiedy przeciągnęłaś się z samego ranka

spojrzałaś na zabawkę syna lub córki.

 

Kiedy ostatni raz na spacerze

byłaś bez telefonu komórkowego.

Kiedy płakałaś ostatni raz, uwierzę

jeśli tak powiesz – nie wiem dlaczego?

 

Czy umiesz pisać bez komputera

i liczyć bez kalkulatora?

Człowieku – najwyższa pora

powiedzieć „stop” i „nie”

 

Tylko tak trudno jest się zatrzymać

kiedy się żyje tak w biegu.

Spokojnie i głęboko trochę pooddychać

zobaczyć siebie w uśmiechu.

 

 

BEZ SŁÓW

 

Jesteś przy mnie, niby tak blisko,

lecz sercem i duszą bardzo daleki.

Wielkie uczucie, trwało tak krótko...

a miało trwać całe wieki...

 

 

AVE MARYJA

 

W gwiazdy patrzę na wieczornym niebie

na ciemność, co świat spowija

wzrok mój kieruje nadzieją do Ciebie

AVE Maryja

 

Dopomóż proszę o Matko ludzkości

głos pokornie do Ciebie się wzbija

Ty jesteś początkiem i końcem miłości

AVE Maryja

 

Do Twego serca wznoszę błaganie

Twa łaska nikogo nie mija

matczyne serce – dobroć od zarania

AVE Maryja

 

Ja w Twoim sercu znajdę obronę

przed ziem, co dobro zabija

Twe jedno słowo stanowi ochronę

AVE Maryja

 

Tyś Matką Boga – wszystko w Twojej mocy

piękna i czysta lilija

Spraw niech mi niebo udzieli pomocy

AVE Maryja

 

Udziel Pani, mi swej opieki

niech łaska Twoja zawsze mi sprzyja

po wszystkie czasy i wszystkie wieki

AVE Maryja

 

Dbaj o rodzinę, którą mi dałaś

życie tak szybko przemija

wspieraj nadzieją , królową naszą

na wieki zostałaś.

AVE Maryja

 

 

PRZED SĄDEM

 

Zbliżam się do Ciebie Boże

z każdym minionym dniem,

by wkrótce stanąć w pokorze

przed sądem Twym.

 

Powinienem cieszyć na to spotkanie

bo przecież w Tobie nam ostoję

uwierzyć w Twoje zamiłowanie

a ja się boję.

 

Choć idę przez życie wiernie, uczciwie

nikt z nas nie jest doskonały

więc proszę osądź mnie sprawiedliwie

boś miłosierny jest i wspaniały.

 

Kocham życie, i świat przez Ciebie stworzony

dla wszystkich ludzi i ludzkiej sprawy

stanę przed Tobą, nie mam obrony

więc proszę o wyrok łaskawy.

 

Twoje miłosierdzie od wieków słynie

więc skądże we mnie te niepokoje.

Bądź przy mnie Panie, w ostatniej godzinie

niech ja się wtedy nie boję.

 

 

MODLITWA DO PANA BOGA

 

Ojcze nasz – który jesteś w niebie,

ja swoje ręce wyciągam do Ciebie

i proszę Cię Boże, potulnie i skromnie

nie zapominaj Mój Ojcze o mnie.

 

Nie zapominaj o mnie o mojej rodzinie

bądź nam pomocą w każdej godzinie

Wszechmogący Wielki Miłosierny Boże

o łaskę twą proszę, która nam pomoże.

 

Przeżyć każdy dzień z sercem pełnym skruchy

wzmocni mnie ukoi i doda otuchy.

W Twoim miłosierdziu jest promyczek słońca

Tobie zaufałam na zawsze, do końca.

 

 

SZCZĘŚCIE

 

Chcę trochę szczęścia dla moich dzieci,

bo nic dać więcej nie mogę.

Niech idą w życie bez burz zamieci,

niech szczęście wyścieli im drogę.

 

Chcę trochę szczęścia dla moich dzieci,

aby ich oczy blaskiem jaśniały

życie jest chwilą, szybko przeleci,

a świat jest tak niedoskonały.

 

Chcę dla moich dzieci, trochę szczęścia

bo zmartwień już mają wiele

Jakie uczynić nam zaklęcie?

W którym wymodlić kościele?

 

Mieć trochę szczęścia – moje życzenie

mieć szczęście, szczęściem się upić

kto mi odpowie na to pytanie.

Czy szczęście można gdzieś kupić?

 

To jest dylemat z natury swej

lecz to nic żadna pociecha,

bo gdy masz szczęście, wszystko o.k.

Gdy nie masz szczęści – masz pecha.

 

 

ZADUMA

 

Wieczór wigilijny spełnia wszelkie marzenia

podobno zwierzęta mówią ludzkim głosem.

Siodłam zadumana i snuje wspomnienia

nad mego życia losem.

 

Przymykam oczy, słucham serca bicia

odtwarzam wspomnień różne okruchy

radosne, smutne, strzępy mego życia

i w myślach widzę trzy duchy!

 

Trzy postacie, trzy boginie,

trzy w mym życiu ideały,

przyszły w myślach, w cichej godzinie

odświętnie szaty ubrały.

 

Wiara ma suknie w błyszczącej stali

tak mocną że nic jej nie skruszy

woda jej nie zniszczy i ogień spali

ni żadna potęga nie wzruszy.

 

Nadzieja w sukni powiewnej jak z baśni

kolorami tęczy rozkwita.

Świeci różnie raz ciemniej raz jaśniej

z uśmiechem tajemnym mnie wita.

 

Miłość ma piękną szatę namiętności

z pajęczej przędzy niemal utkana,

tak delikatna, że serca trzeba i mądrości

by nić ta nigdy nie była zerwana.

 

I trzy boginie – wyrzekły słowa,

wierz, ufaj, kochaj – bierz bo los jest miły

i zawsze idź z podniesioną głową,

i w nich pokładaj swe siły.

 

Wiara- symbol krzyża , to symbol trudności.

Nadzieja – to kotwica co portu swego szuka.

Miłość – symbol serca pełnego radości.

W nich zawarta cała życia sztuka.

 

Raz pragniesz nadziei, to znowu miłości

twoje ideały zmieniają się z wiekiem.

One w całym życiu nie tracą wartości

uznając je - jesteś człowiekiem.

 

 

DLACZEGO?

 

Świergot ptaków radosny o świcie,

lazur nieba, blaskiem urzeka,

stworzyłeś Boże całe ziemskie życie

z miłości do każdego człowieka.

 

Lecz choć słonko świeci dla każdego

nie każdy się w słonku ogrzeje

więc czasem pytam – dlaczego?

Jedno płacze, a drugie się śmieję.

 

Dlaczego jedni idą przez życie

drogą usłaną płatkami róż,

a inni walczą o przeżycie

ciągle są w drodze wśród burz.

 

Dlaczego jednym wszystko się udaje

i zdrowie mają i kasy bez liku

a drogi innych to zawsze rozstaje?

Błądzące wśród niemego krzyku.

 

Miłość ich omija, szczęściem los nie darzy

piękny świat stworzyłeś Boże dla każdego

więc pytam ze stadem łez na twarzy.

Dlaczego?

 

 

PODAJ DŁOŃ PANIE

 

Podaj dłoń pomocną Panie tym co upadają

co o własnych siłach, iść dalej nie mogą

Oni w Twoim sercu ufność poukładają

poprowadź ich przez życie prostą drogą.

 

Podziel sprawiedliwie swe łaski o Panie

błogosławieństw strumień, niech płynie obficie

bo i biedni ludzie nie są tu za karę

a każdemu Panie, dałeś tylko jedno życie.

 

 

MATKA

 

Rodzi w bólu, potem pielęgnuje

nie szczędzi nocy nieprzespanych

ona po prostu wychowuje

miłością serca o rąk spracowanych.

 

Kłopotów nie brakuje od samego poczęcia

a droga żmudna i daleka

aby z bezbronnego niemowlęcia

wychować dobrego człowieka.

 

Ona kocha bezwarunkowo,

i strzeże jak oko źrenicy

byś mężniał i wyrastał zdrowo

w jej nie przebranej miłości krynicy.

 

Matka w każdym języku brzmi jednakowo

oznacza miłość, czułość, ukojenie.

Mama – to pierwsze dziecka słowo

radość przynosi i trosk zapomnienie.

 

Latka mijają wśród życia utarczek

włos przykrywa srebro siwizny,

jej serce nie ma zmarszczek,

ono ma zaleczone blizny.

 

I tak od wieków jest i zawsze będzie

serce matczyne stanowi zagadkę.

Chyba sam Bóg nie może być wszędzie,

dlatego dał nam matkę.

 

 

ZACHÓD SŁOŃCA NAD MORZEM

 

Czerwono – złota kula schyla się ku morzu,

jakby zawisło wszystko w przestworzu

blask złoty ściele się na wodzie

jak ścieżka po której przejść nie możesz.

 

Te diamenty rozsypane kołyszą fale

i nie dostrzegasz wcale,

tego, że słońce chowa się nisko

coraz niżej i niżej.

Mrok a z nim noc nadchodzi

jest ona coraz bliżej.

A gdzieś po drugiej stronie świata

ludzie się budzą, świt nowy dzień składa.

 

 

KALEJDOSKOP

 

Nie z własnej woli, przychodzisz na świat

ale własna wola, życiem twym kieruje,

i z czasem gdy przybywa lat

nikt nie dał gwarancji, że coś się zepsuje.

 

Nie masz gwarancji na zdrowie

na szczęście, miłość, karierę,

a często los stawia barierę

zwątpienie, czy warto jest żyć.

 

Zadajesz sobie pytanie

„Być albo nie być”

Znasz przysłowia i rady

„żeś Panem swej woli”

i starą maksymę

„Śpiesz się powoli”

I że „nauka nie idzie w las”

że „wszelki ból goi czas”

Lecz jak korzystać z mądrych rad życia

gdy życie wystawia ci czek bez pokrycia.

 

Jeden nie rozważny krok

i niepewne ręki drgnienie

przechodzi a w mrok twego bycia

tak wszystko się zmienia

w kalejdoskopie życia.

 

 

WIOSNA

 

Przyszła wreszcie – ciepła, radosna

na skrzydłach wiatru przyfrunęła

seledynowo – złota wiosna

koszyczek kwiatów ze sobą wzięła.

 

Za delikatnym dotykiem jej dłoni

wszystko rozkwita dokoła -

narcyzy, śnieżyczki, tulipan płoni...

i trawa soczysta, zielona, wesoła.

 

Przebiśniegi główkami dzwonią

budzą budzą krokusy, hiacynty, prymulki.

Świat cały napełnia się wonią

budząc ze snu pracowite pszczółki.

 

Ptaki się cieszą ćwierkają radośnie

swe gniazdka wiją z pośpiechu

a ona patrzy na wszystko miłośnie

i wszystkich wita z uśmiechem.

 

To z jej nakazu słonko w ukryciu

już nie chowa za chmury

przygrzewa mocniej, budzi do życia

wspaniałości ziemskiej natury.

 

Wiosna jest piękna, niesie nadzieję

na odrodzenie i nowe życie.

Wiosną i ludzie częściej się śmieją

marząc o szczęściu skrycie.

 

A ciepły figlarny wiaterek

muska kwiaty, drzewa i ludzi

puka do serc, nieśmiały szmerek,

bo wiosna także i miłość budzi.

 

Gdy płynie lekka przez kwiatów kobierce

amor ze strzałą próbuje ją gonić

i może trafić w niejedno serce

bo przed miłością nie możesz się schronić.

 

 

POCAŁUNEK

 

Delikatny jak dotyk skrzydeł motyla

mgła oczy i rozum spowiła

od słodyczy aż mąci się w głowie

jakbyś wypił boski trunek

a ziemia pod stopami się poruszyła,

to był pierwszy pocałunek.

 

 

ŁABĘDZIE

 

Białe łabędzie przyfrunęły nad staw

tu zbudowały gniazdo, by wychować młode

to się powtarza tak od wielu lat

a one dumne prezentują swą urodę.

 

Pełne majestatu – to ptaki królewskie

najpiękniejsze gdy mają na sobą niebo niebieskie.

Łopot skrzydeł, to niezwykła muzyka

jej dźwięk wprost do serca przenika.

 

Ich piękno czarownym zaklęciem urzeka

patrzysz, stoisz cały zachwycony

harmonia człowieka i natury.

Łabędzie wzruszają nawet bez korony.

 

 

WIERZBA

 

Smukły wierzba, ziemi się kłania

a była świadkiem nie jednego spotkania

Na jej korze wyryte inicjały

tych osób, które w jej cieniu siedziały.

 

I osób tych się kiedyś kochali

lecz czy w wierności przetrwali .

A ona czeka na tych zakochanych powroty

i powoli usycha z tęsknoty.

 

 

MIŁOŚĆ

 

Jest taka miłość, nieśmiała, cicha,

dotkliwa jak nektar kwiatu,

gdy dwoje serc do siebie wzdycha

często na przekór światu.

 

Miłość jak wiosna w słońcu promienieje

świeża, radosna, wspaniała.

W cieple letniego słońca się grzeje

jesienią jest już dojrzała.

 

Uczciwa, wielka na dobre i złe

łączy dwa serca, w jedno serca bicie,

wspiera, rozumie, warunków nie stawia

trwa ona przez całe życie.

 

Jest także miłość co pychą promienieje

jak paw, gdy dumnie swój ogon rozkłada

chłodno, wyniosła, co cynizmem zieje,

emocjonalna lodu kaskada.

Jest miłość gorąca, jak żelazo rozpalone

co w popiół wszystko obraca

myśli i czyny ma nienasycone

a człowiek cały w mój się zatraca.

 

Jest miłość zaborcza, ona to zagraża

nie zna kompromisów, jadem swym zatruje

i niszczy powoli, łez tylko przysparza,

co miało być piękne, burzy i rujnuje.

 

Jest taka miłość z tobą od zarania,

jej się nie dostrzega i nie pielęgnuje

lecz gdy odchodzi od nas na zawsze

tej miłości wtedy tak bardzo brakuje.

 

 

ZNAKI ZAPYTANIA

 

Cóż warta jest miłość

gdy brak w niej spójności.

Cóż warta jest miłość

gdy brak w niej godności.

 

Cóż warta jest miłość

gdy brak zrozumienia.

Cóż warta jest miłość

taka od niechcenia.

 

Czy warto w nią wierzyć

i cieszyć się nią

lepiej się z niej wyleczyć

odwrócić i zapomnieć ją.

 

 

CO I JAK Z MIŁOŚĆIĄ

 

Miłość uczucie nie rozszyfrowane

każdemu przecież z nas jest dane

Jak właściwie zgadniesz odczytasz

to życie będzie z nią jak rarytas.

 

Gdy miłość źle ułożysz sobie,

będzie udręką nie tylko Tobie,

i nie da tego, co miłość daje,

bo tylko gorycz, po niej zostaje.

 

Wybrać właściwie nie lada sztuka

sercem wybierać? Czy rozum niech szuka?

Trudno powiedzieć – trudniej też zgadnąć

aby miłością dobrze zawładnąć.

 

 

TYLE WSZYSTKIEGO

 

Tyle wierszy napisanych

na temat miłości.

Tyle pieśni zaśpiewanych

o wielkiej jej hojności.

 

Czego szukać w jednym słowie

i co się pod nim kryje.

I wiadomo że nie tylko tobie

z nią się dobrze żyje.

 

Wszystko wiemy o miłości

przyjrzyj się wzorcowi takiemu

aby doznać jej wartości

przeżyć trzeba, ją samemu.

 

A gdy poznasz jej działanie,

miłość też Cię zmieni.

Czy dla Ciebie to kochanie

życie blaskiem rozpromieni

Nie wiadomo?

 

 

SIŁA MIŁOŚCI

 

Wybitny człowiek i ludzie prości

każdy z nich marzy o miłości,

i czeka na nią z utęsknieniem

aby ja objąć swoim ramieniem.

 

A kiedy znajdziesz to czego pragnął

jest tak szczęśliwy, jakby zawładnął

wszelkim skarbami i bez lęku,

buduje miejsce w duszy i sercu.

 

Miłość cóż może być piękniejszego

gdy masz przy sobie kogoś bliskiego

bliskość jak magnes wtedy działa,

energię daje dla zmysłów i ciała.

 

Każda osoba tak zakochana,

miłość szanuje, bo jest wsłuchana

w jej moc czarowną i jej działanie,

swoje bezgraniczne ma w niej oddanie.

 

 

WARTOŚĆ MIŁOŚCI

 

Miłości nie zmierzysz żadną miarą

Miłości nie zważysz żadną szalą.

Miłości nie kupisz w targowej hali

Miłości nie wyleczysz w szpitalnej sali.

 

Kiedy cię weźmie w swoje ramiona

i poczujesz, że to jest ona,

umiej zatrzymać ją w pielęgnuj

bo to na pewno wielki dar twój.

 

Miłość cóż może być piękniejszego

gdy nie brakuje serca drugiego.

Świat i otoczenie barwy swe traci

gdy miłości brakuje, jej się nie zobaczy.

 

Miłość potrafi dać bardzo wiele

i jest potrzebna nam jak oskrzele.

By nią oddychać i dla niej żyć

i najszczęśliwszym człowiekiem być.

 

 

ODZCHODZI MIŁOŚĆ

 

Kiedy miłość odchodzi

to serce lodem się chłodzi.

Zwykle sens życia się traci

cóż bez niej jesteśmy warci.

 

Czy się podnieść możemy,

często nawet nie chcemy,

zaczynać wszystko od nowa,

dusza człowieka nie gotowa.

 

Ale dźwigać się warto,

stąpać po ziemi twardo,

brać to co los nam daje,

choć ból po miłości zostaje.

 

Zatrzymać sobie wspomnienia,

realizując swoje marzenia,

może samotna gdzieś miłość czeka

uśmiechnij się do smutnego człowieka.

 

Podnieś do góry głowę

i pociesz też dobrym słowem,

otrzyj łzy, by nie kapały,

a życie w barwy ładne ubrały.

 

Smutek i ból powoli zniknie

Może i miłość znowu rozkwitnie,

kwiatami innymi i innym zapachu

bez fundamentów i bez dachu.

 

 

 

 

PRZED BURZĄ

 

Ciemne chmury nadciągają,

błękit nieba zasłaniają.

Drzewa wiatrem poruszone

chwieją się tak kołysane.

 

Ptaki milkną nie śpiewają,

krople deszczu już spadają

blisko burza jest tuż, tuż

i tak groźnie wkoło już.

 

Błyskawice niczym szpady

tną niebo, nawałnica i opady

rwące się strumyki

do huku grzmotów muzyki.

 

Strach przeszywa wokół ludzi

ze snu dziecię małe budzi,

które bardzo wystraszone

w ramiona matki utulone.

 

Opady obfite i duże

tworzą też wielkie kałuże,

które wszystko zalewają

barwne łąki przykrywają.

 

Ciemnie, smutno i tak strasznie

burza daje nam to właśnie,

jesteśmy tacy bezradni

dla żywiołu – to my podwładni.

 

 

JAK IŚC NA WIETRZE

 

Jak iść na wietrze

piękny, lecz już pożółkły w życia jesień,

jeszcze kołysze nim powietrze

lecz przeznaczenia swego nie zmieni.

 

Już prawie dosięgnął ziemi

lecz wiatr go znowu unosi

szybując nadal w przestrzeni

jeszcze na chwilę się wznosi.

 

Wtem wicher szturmem uderza,

przygniata, nie ma już mocy

do przeznaczenia swego zmierza

do ciemnej, wieczystej nocy...

 

podobny jest los człowieka

który ma jeszcze nadzieję,

na marzeń spełnienie czeka

i dzień po dniu marnuje.

 

I choć sił czasem już braknie

drobne radości do życia budzę

i jeszcze trochę szczęścia łaknie

przed nieznaną, daleką podróżą.

 

Może uniknie huraganu ciosu

zrywa się, wzlatuje jeszcze

cóż może otrzymać od losu

będąc jak liść na wietrze.

 

 

OCZEKIWANIE

 

Czekasz na szczęście, które nie przyszło

na radość, która nie nadchodzi

Coś nie uchwytne, jak bańka prysło

w zmaganiach życia powodzi.

 

Czekasz na uśmiech pogodny, jasny,

by ktoś cię obdarzył nim z rana,

ktoś kto jest tylko twój, twój własny

i powie Ci dzień dobry kochana.

 

Trwa długa, bezsenna noc

tak trudno doczekać do rana

przewracasz z boku na bok

samotna i nie kochana.

 

I dalej czekasz.

 

 

CZAS

 

Tak czasem smutno,

właśnie bez żadnej przyczyny

bez powodu konkretnego

jak ciężkie chmury wloką się godziny

i człowiek sam nie wie dlaczego

jest czasem tak bardzo smutno.

 

Zegar w życiu wyznacza godziny

Nie wiesz ich ile jeszcze zostało -

dużo, czy już bardzo mało -

Ten czas tak goni przez całą dobę

czekasz ciągle mając nadzieję

że ostry wiatr w oczy nie powieje.

 

Tyle jeszcze marzeń, życzeń nie spełnionych

pragnień i nadziei utraconych

Pragniesz pokrzyczeć mocno z całej siły

zatrzymaj się czasie!

 

Daj cieszyć się słońcem

prowadź drogą prostą

wchłaniać piękno życia

poznać lepsze jutro

Więc czasem tak smutno,

aż za bardzo smutno.

 

 

DO TATY

 

Gdzieś ty mój Ojcze, odszedł daleko,

że Cię wzrok dojrzeć nie może,

i jaką drogą w prawo, czy w lewo

z dumą, czy też w pokorze.

 

Już głosu twego nie słychać wcale

mam tylko co pamięć mi dała

i nie pomogą na nic już żale

bo postać twoja w grobie się schowała.

 

Gdzie się znajdujesz, wysoko w chmurach

przy Panu Bogu masz miejsce.

Czy może gdzieś w nieznanych górach

i drogi znaleźć nie możesz.

 

Lekki jak obłok, lekki jak puch

unosisz się tu nad nami.

Czy krąży tako twój duch

nad dziećmi z rodzinami.

 

Gdziekolwiek jesteś popatrz na nas

jak mu na ziemi żyjemy

bo twoje dzieci – każde z nas

w sercu twą postać pielęgnujemy.

 

Nad twą mogiłą zapalę znicza

niech płomyk światłem się stanie.

I szepczę te słowa ocierając lica

„Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie”

 

 

CZY JEST PIĘKNIE!

 

Czy jest piękna złota jesień

przystrojona w złote szaty?

Wędrująca potem, sadem

i po górach i nad morzem.

 

Wszędzie dziś ją spotkać możesz

pędzi łąką, pędzi miedzom

i zasiada na ściernisku

rozdmuchując kłęby dymu.

 

Które ścielą się zbyt nisko

i tam w górze nad polami,

słychać dzikich gęsi krzyki

bo jesienią odlatują do Afryki.

 

Las zmienia swoja szatę

białe brzozy w złoto stroi.

Jarzębiny w sznur korali

a polany pod dębami – grzybami.

 

Kiedy jesień w górach gości

to zobaczysz wszystkie szczyty

blaskiem słońca jesiennego

zdobi skały i granity

 

W Morskim Oku się przegląda

strojna niczym Podhalanka,

która w gąszczu kosodrzewin

czeka pewnie na wybranka.

 

A nad morzem gdy ją spotkasz

tańczy z wiatrem i falami

i na plaży też tańcuje

złoty piasek przesypuje.

 

W Białowieży w puszczy ciemnej

tańczy z wiatrem liście goniąc.

I w mgle białej, gęstej tonąc

żubry zeschłą trawą karmi.

 

I na falach się kołysze

w jezior wodzie wykąpana.

Taka jest ta polska jesień

przez nas wszystkich nie kochana.

 

W Suchedniowie też przebywa

stuka deszczem na moje okna

smutkiem czasem się rozmywa

chociaż stara się być słodka.

 

Szronem łąki przyozdobiła

wszystkie wszystkie kwiatki nam zabrała.

Nawet nic się nie wzruszyła

kiedy lato gdzieś wygoniła.

 

Wiatr za oknem tęskno wyje

w domu tuli do grzejnika

liść strącony w błoci gnije

i tak czas tutaj umyka.

 

A my pośród tej jesieni

czas spędzamy w dzień i w nocy

Różnie on się tutaj mieni

a blask słońca dodaje mocy.

 

I tak mocą nasyceni

wirujemy też w marzeniach

i miłością podkarmieni

dźwigamy swój los na ramionach.

 

 

MOJA OJCZYZNA

 

„Polsko ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie!”

Słowami wieszcza natchniona, cóż me serce powie,

w tych słowach zawarte jest wszystko -

żyję tutaj – ojczyzno moja z tobą jestem blisko.

 

Kocham to wszystko co kraj mieści w sobie

bo całe me życie spędzam ja przy tobie

mam tutaj morze, góry i doliny

w lasach jagody, grzyby i maliny.

 

Słychać jak rzeka szumi melodię senną

a słońce nas otacza aurą promienną.

Nie jest się samotnym nawet w ludzi tłumie

bo każde słowo tutaj się rozumie.

 

Polskie wsie kwiatami zawsze przystrojone

widać też przyrodę, w którą spojrzysz stronę

z dumą patrzysz jak flaga powiewa,

hymn Mazurka wspaniale rozbrzmiewa.

 

Moją drugą Ojczyzną małą,

jeszcze ubogą, nie tak doskonałą

jest Suchedniów – moje miasteczko

na mapie oznaczone jedynie kropeczką.

 

Czas tutaj płynie powoli i sennie,

a z nim nasze życie zwykłe codzienne.

W sercu wyryte mam trzy ideały

które od dzieciństwa ze mną pozostały

Bóg, Honor i Ojczyzna.

DZWONIŁY DZWONY

 

Wieczorem dzwony się rozdzwoniły

smutną wiadomość, wszystkim głosiły.

Żalem powiało, nam w Suchedniowie

Dlaczego? Serce każdemu każdemu powie.

 

Przyszło nam żegnać księdza prałata

dla Suchedniowa to wielka strata,

ks. Wójcik znany, wielki patriota

nie straszna mu była żadna przeszkoda.

 

Uczył jak kochać naszą Ojczyznę.

Jak szanować w spadku ojcowiznę

Bo tutaj wyrósł Jan Paweł II

co w Watykanie pełnił posługi.

 

Tu Jasna Góra, tu Częstochowa

i nasza matka, Polski Królowa.

Jak nie kochać tej naszej ziemi

historia jak tęcza, w niej się mieni.

 

Tutaj też wiara ks. Wójcika

w dziecku rozpala się płomyka.

Krzyż przewodnikiem kapłańskiej drogi

przy którym nie czuł strachu i trwogi.

 

Teraz przy krzyżu ma swą mogiłę

krzyż dawał, moc, wiarę i siłę.

I tak zawsze z nami zostanie

ostatnia droga – to już pożegnanie.

 

Droga prowadzi go do zbawienia

nawet mogiła otulona krzyżem stoi.

Opuścił parafię, Suchedniów kochany

i poszedł do Ojca, w niebiańskie ściany.

 

Daj mu wieczne spoczywanie

i twej łaski miłosierny nasz Panie,

Tak wiernych usta będą szeptały

i nawet z łezką czasem wspominały.

 

Zegar

Imieniny

ECO TANIEC

spektakl finałowy - zapowiedź